Jest cos szczegolnego w przeprowadzeniu sie z ponad milionowego miasta do mniejszego - takiego okolo pietnasto-tysiecznego, jakim jest wlasnie Ystad. Odnosi sie wtedy wrazenie, ze znalazlo sie zarowno blizej ludzi jak i samej substancji urbanistycznej. Zauwaza sie duzo wiecej detali i to wlasnie one kompensuja te wielkomiejska zaborczosc (jesli komus jej brak !).

Ystad to ladne miasto. Jest ladne swoimi rynkami, placykami i zaulkami. Na planie oznaczylem te miejsca, ktore najbardziej lubie oraz takie z ktorymi mialem i w dalszym ciagu mam jakies osobiste powiazania. Popatrzcie prosze na nie.



- Jacek



Prom z Polski zbliza sie wlasnie do portu w Ystad.


18 sierpnia 2002. Port yachtowy.

© Jacek Mieliwodzki, augusti 2009

6 sierpnia 2009. Sloneczny dzien na plazy.